Żniw 2016 roku ciąg dalszy

Jakiś czas temu umarł Leonard Cohen. Starsi i młodsi fani zapłakali. Mimo że nie słuchałem go jakoś nałogowo, też zrobiło mi się smutno. Bo Hallelujah, chociaż pierwszy raz słyszałem je w Shreku, śpiewane przez kogoś innego. Bo I’m your man, chociaż wolę jednak wersję śpiewaną przez Bogusia Lindę do filmu Sara. Bo wiele innych utworów. No i w ogóle, szkoda człowieka.

Umarł Fidel Castro. On jakoś nie zdobył sobie ani grama mojej sympatii. Nie żebym go nie lubił jakoś specjalnie. Ot, kolejny dyktator gdzieś daleko w pizdu na świecie. Nawet chyba sobie nie dowcipkowałem o nim, tak jak o Stalinie czy Hitlerze. Ale dla niektórych zmarła „rewolucyjna ikona”. „Wybitny polityk”, „nieprzeciętny człowiek”, „nasz przyjaciel”. „Autorytet moralny”. Czyli jednak ktoś za nim tęskni.

Umarł Bohdan Smoleń. O nim już nawet pisałem. Osobiście smutno mi bardzo z tego powodu. W zasadzie to ciągle jakoś nie mogę się do tej myśli przyzwyczaić.

Zginęli chórzyści i dyrektor Chóru Aleksandrowa. W katastrofie lotniczej. W zasadzie zaraz po starcie w Soczi. Lecieli do Syrii. Można tu sobie domniemywać, że to dżihadyści, że duet Kaczyński-Macierewicz, że podpadli własnej władzy. Nieważne. Jeden z bardziej znanych (jak nie najbardziej) chórów na świecie. Jako byłemu (niestety) chórzyście jest mi strasznie żal zarówno ludzi, jak i głosów, które na zawsze przepadły.

Wczoraj, w swoje Last Christmas, zmarł George Michael. Kolejna gwiazda muzyki. Pierwszy raz widziałem i słyszałem gościa w telefysku Freeek!. Pomyślałem sobie, że jakiś zboczeniec. Mały wtedy byłem. Potem dojrzałem, i doceniłem. Kolejny wspaniały głos odszedł…

Rok 2016 kontynuuje swoje żniwo. Zostało jeszcze pięć dni. Sześć, jeśli wliczyć dzisiejszy. Kogo jeszcze zabierze? Po combo, jakim było utopienie Aleksandrowczyków, można się chyba spodziewać wszystkiego…

Bezpieczniej będzie chyba nie pisać zbyt wiele przez kolejny tydzień. Nie publikować napisanego wczoraj mini-opowiadania. Nie starać się oczarować publiczności. Nie przeć na sławę. Nie chcę być kolejną gwiazdą zabraną przez Rzeźnika 2016.

Chociaż tęsknilibyście. Wiem to. Trochę mnie to pociesza…

Share This:

No Comments

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.