A ja chyba jestem rasistą.

Dziwne to słowa z ust moich, tudzież palców płynące. Bowiem ja, towarzysze w niedoli, ja, gruby, ja i ja zawsze się rasizmowi sprzeciwiałem. Zawsze byłem za tolerancją, akceptacją, oczywiście w granicach zdrowego rozsądku, bo tak zwanej poprawności politycznej jestem przeciwnikiem jak chuj murzyński wielkim i grubym. Niestety jednak poprawność polityczna wspomniana wpływa, oj, wpływa na mnie, jak i na wszystkich, i stereotypy, i liczne przypadki zła.

Czym sie mój rasizm charakteryzuje zatem? Ostatnio brałem udział w kilku dyskusjach na temat „czarnuchów”, „brudasów”, itepe. Kazali mi pojechać na zachód, zobaczyć, jak czarni tam kradną, mordują, katują białych, tylko za to, że są biali. Że tylko zasiłki biorą, że to wrzód na dupie cywilizacji. Że z Afryki spierdalają, bo w Europie im się zajebiście żyje. Że nieliczni normalni czarni to ci wykształceni. Że gdyby nie biały człowiek to w Afryce dalej by się gównem rzucali, i dalej się rzucają tam, gdzie białego człowieka jest mało. I że niewolnictwo to czarni prowadzili, a nie biali, i nawet dostałem link do Pana Maxa Kolonki. Wszystko ok, ale… to tak, jakbym obciął psu nogi, a potem mu zbudował plastikowe. No przecież gdyby nie ja, to ten pies nie mógłby chodzić! Ale, kurwa, kto mu te łapki obciął?
Gdyby biały człowiek nie dotarł do Afryki i nie rozpowszechniłby (tak, niestety niewolnictwo istniało od zawsze, ale białas wprowadził je na wyższy poziom) niewolnictwa, to Afrykanie (Afrykańczycy?) dalej rzucaliby… stop. Rzucanie gównem, co za bzdura… przecież to, że nie zbudowali piramid nie świadczy o tym, że nie mieli żadnej kultury! Mieli swoje wierzenia, swoje legendy i mity, żyli w zgodzie z naturą na tyle, na ile potrafili, nie karczowali lasów na potęgę, nie niszczyli środowiska… ale nie mieszkali w murowanych domach, więc byli brudem, który trzeba było wyczyścić.
Cały ten syf z czarnymi to wina białych. Ktoś pyta, dlaczego ma cierpieć przez to, co działo się 500 lat temu? A ja pytam, dlaczego każdy jeden Murzyn na świecie ma być opluwany przez to gnojstwo co robi burdel na zachodzie? I to też jest wina białasów – genialna polityka imigracyjna, socjal, państwo opiekuńcze… to się powoli robi jak w „Requiem dla Europy” Kempczyńskiego. Syf, syf, syf…

Przejdźmy jednak do MOJEGO osobistego rasizmu. Gdy na ulicy widzę czarnoskórego człowieka to OCZYWIŚCIE, że będę mu się przyglądał intensywniej niż białasom, bo jednak czarny jest rzadszym dla mnie widokiem niż biały. Jak coś nas dziwi/fascynuje/zachwyca/coś jeszcze to się gapimy, i nie ma tu nic złego. Ale przez te stereotypy, i to co się dzieje gdzieś indziej, przez to, że bardziej nagłaśniane są przestępstwa czarnych, niż białych, czuję się trochę niepewnie… a nuż wysiądzie za mną i spuści mi wpierdol? A skąd ja mam wiedzieć, czy akurat ten czarny jest normalny…?

To samo się tyczy Rumunów/Romów/Latynosów/innych takich. Niby normalni ludzie, choć mają nieco „brudną” karnację, niby… ale dzieci do szkoły nie wypuszczają, ale na socjalu żyją, i jeszcze mi ukradną portfel, a jak się będę stawiał, to takich dziesięciu mnie dorwie gdzieś w parku i jeszcze mordę obiją. Więc wsadzam rękę do kieszeni i trzymam portfel. I plecak trzymam drugą ręką przed sobą. Nie na plecach. Przezorny zawsze ubezpieczony.

Arab… a to wiadomo, czy się nie wysadzi, i mnie razem z sobą? Kuzyn mój był w Maroko, i tamtejsi muzułmanie podobno są spoko, i w ogóle nie zgadzają się z doktryną świętej wojny bombowej, oburzają się, gdy ktoś ich porównuje z tymi wojującymi… ale ostatnio po Warszawie jacyś pokojowi chodzili i nawracali, a ktoś puścił informację, że na Wyspach tacy pokojowi w istocie werbowali nowych żołnierzy. U nas niekoniecznie musiało być tak samo. Ale mogło…

Azjaci… niby pracowici, inteligentni… ale mafie też mają. I leniwi też się wśród nich zdarzają. I właściwie nic do nich nie mam wielkiego, ale są z daleka, więc dla spokoju sumienia też jestem ostrożny.

A najbardziej ostrożny to jestem względem białasów. Bo jak biały to na 99% Europejczyk, katolik i Polak, czyli najgorsze co może być. Pultają się, że Polaków uznaje się za pijaków, złodziei i bandytów przez to, że za granicę tacy wyjeżdżają i robią reklamę. No cóż… to samo się tyczy czarnych, żółtych i ciapatych, ale to Polacy są pokrzywdzeni. Faktem jest jednak, że po mordzie dostałem kilka razy w życiu i to tylko od Polaków. Nigdy nie skrzywdził mnie obcokrajowiec, ani ktoś o innym kolorze skóry niż biały. Niby za mała próba, by przeprowadzić statystykę, ale jednak…

Można powiedzieć, że to nie rasizm, tylko aspołeczność (czy jakoś tak). Ale ja patrzę na kolor skóry, lub pochodzenie, i na tej podstawie określam co mi grozi i jak bardzo. A to, że najbardziej boję się białasów, to inna rzecz.

Share This:

No Comments

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.