Browsing Category : Tfurczość

Jestę technologię


Niektórzy z Was mogą już wiedzieć, że jestem na bakier z technologiami. Dlatego i programista ze mnie jak z koziej rzyci waltornia. Przed chwilą zaś miałem kolejne spotkanie z wielkim światem w małym pudełeczku… Share This:

Śniegowa kula


Nadszedł grudzień. Pierwszy dzień grudnia. Mimo, że większa część tego miesiąca przynależy do jesieni, grudzień kojarzył się Tosi tylko i wyłącznie z zimą. W grudniu są Święta, Boże Narodzenie. W grudniu jest Sylwester. Więc w grudniu jest zima! A jak jest zima, to powinien padać śnieg, powinno być biało, powinna z rodzicami chodzić na sanki, lepić bałwana, rzucać się z…

Radosna (choć może nie do końca) twórczość


– Kochanie, długo jeszcze? – zapytał. Dość głośno. – Jeszcze chwilę, no – odkrzyknęła z toalety. – Pali się gdzieś? Nie paliło się, ale on miał dość czekania. Spędził cały dzień w męczącej pracy, i gdy już wrócił do domu, odgrzał obiad, zrobił herbatę dla siebie i kawę dla niej, odpalił serial, chciał po prostu zjeść, wypić i zrelaksować się.…

Cmoknijcie mnie w rzyć. Urodzinowo


“ – Wiesz, według teorii gier nie powinno się nikomu mówić, kiedy ma się urodziny. – Nie rozumiem. – To przegrywające otwarcie. Po nim nie ma wygrywającej strategii. – Jak to, strategii? Chodzi o urodziny. Dokładnie to samo powiedziała Chelsea, kiedy jej tłumaczyłem. Posłuchaj, mówiłem, załóżmy, że mówisz wszystkim, kiedy to jest, a potem nic się nie dzieje. To prawie…

Święto Trupów 2016


Od rana padało. Było ciemno, mroczno i ponuro. Ciężkie krople chłodnego deszczu szumiąc opadały na idących ścieżką ludzi. Ludzie ci chronili się przed atakującą ich z nieba wodą pod parasolami, poza jednym wyjątkiem. Najstarszy syn Waldemara był opatulony w nieprzemakalną kurtkę sztormową. Nie lubił parasoli. Za to lubił mieć obie ręce wolne. Share This:

Siano w głowie


Obudziłem się dziś ze strasznym bólem głowy. Otworzyłem najpierw jedno oko, to prawe. Jestem praworęczny, więc jakoś tym prawym okiem lepiej operuję. Jest silniejsze i zręczniejsze. Popatrzyłem nim przed siebie. Stwierdziłem, że jest ciemno, otworzyłem więc oko lewe. Może to będzie lepiej widzieć. Nic. Ciemno. Okazało się, że leżałem na brzuchu, a twarz miałem wciśniętą w poduszkę. Share This:

A może nad morze?


Byłem dzisiaj nad morzem. Pomyślałem sobie, że skoro jest już druga połowa kwietnia, i przy okazji podwójne urodziny, to mogę sobie zrobić urodzinowo-wiosenny spacer. Urodziny ma dziś moja była (dwudzieste siódme) i pewien niepozorny kurdupel z kwadratowym wąsem, niejaki Adolf H. vel. „Ja wam pokażę” (sto dwudzieste siódme). A druga połowa kwietnia to już miesiąc od rozpoczęcia wiosny. Więc nad…

2.4


Bartłomiej pędem wracał z plebanii. Miał złe przeczucia. Intuicja nigdy go jeszcze nie zawiodła, jednak tym razem przeczucie dotyczyło księdza, z którym minął się wychodząc z bloku Aurelii. Czyżby działał razem z tym cholernym demonem? – Mać tobie pierdoła! – wrzasnął kierowca przez otwarte okno samochodu. – Uważaj jak leziesz pierdolony klecho! – Przepraszam! – odkrzyknął Bartłomiej i wbiegł z…