Czas…

…a raczej strata czasu. Strata bezcennych komórek mózgu, które wypełniają się myślami…a może to nie mózg, tylko dusza? Albo inne coś, transcendentne, transcendentalne, nierealne, nierzeczywiste, a może jednak prawdziwe, jeno niematerialne? Kocha, nie kocha, być może kocha, a może to wszystko jedno? Czas ślimaczy się nieznośnie, gdy o tym wszystkim pomyśleć, bo czas się ślimaczy tylko wtedy, kiedy jest niemiło, a pędzi, gdy jest dobrze… Czyli to niemiłe. Niemiłe, więc po co? Dręczyć się tak. Tak, tak tak nie, tak, nie… Nie? A może? Pomyśl, przemyśl, przemyślałem, eksmisja z głowy, co mam jej dać znać? I po co? Albo, lepiej zadane pytanie, DLACZEGO? Inaczej: na jakiej podstawie? Ty myślisz, że to, ja myślę, że nie, że inaczej. Albo w ogóle nie myślę. Bo raz taka twarz, raz inna, dziś uśmiech, jutro smętne oczodoły, teraz przemiło, a teraz już spać… albo odczep się, ja śpię, ale nie śpię, ale ty masz myśleć, że i owszem.
Więc po co? Dlaczego? Może to potrzebne. Punkt. Prosta. Odcinek, wycinek? Coś do trzymania. Się. Się trzymania. Cokolwiek. Skorupa… Skorupa czy skorupka? A może to jedno i to samo? A może jedno jest przeciwieństwem drugiego? Tudzież jedno wyzwala drugie.
A może jedno buduję, bo drugie jest złe. Dobre, ale złe. Złe dla mnie. Myślę tak. Bezmyślnie myślę.
Skorupę buduję przed skorupką uciekając. Ale ona mnie nie goni. Gonić bym chciał żeby ona? Po co? Dlaczego?
Ośmioro oczu, dwa razy po cztery – bezsens takiego nienazwanego czegoś.

Czasu potrzeba. Eksmisja zawsze zabiera czas. Może coś zdąży się odmienić. Może oka ćwierć się zmruży i powie „chodź”. Spróbuj?

Odespać to. Nie da się. Na razie. Chcę dać się, żeby się dało mi, u-dało, z jednej, drugiej strony.
Wiedzieć, to mieć władzę. Ja nie wiem. Oni twierdzą, że widzą, może to ja jestem ślepy. A może moje podwójdwójne oko widzi to co jest, a czego nie ma nie widzi. Może oni się mylą.

Na pewno.

Share This:

No Comments

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.