Dzień z dzisiejszą datą

Spałem jakieś 8 godzin. Wiecej niż ostatnio, kiedy ciągle jestem niewyspany. Mimo to, i mimo wczesnego wyjścia z pracy, zasnąłem w autobusie. Coś złego się dzieje, ale mam nadzieję, że nic gorszego, niż pogoda.

Zadzwonił do mnie Pan Likwidator Szkód z Allianza. Zgodzili się rozłożyć na raty te cztery tysiące, które im wiszę. Muszę tylko napisać pismo (haha, a tu niespodzianka, nie zgodzą się). Poszli mi na rękę. W przeciwieństwie do mojego ubezpieczyciela, który twierdzi, że w chwili zdarzenia nie byłem ubezpieczony. Cóż. Sądy są dla ludzi.

Papu, które jem, pali mi usta, język, twarz i wnętrzności. Znaczy, dobre jest.

Wczoraj skończyłem czytać Ślimaka na zboczu. Książka ciężka, ale ciekawa. Wszystko jest tam psychodeliczne, pokręcone, jak w paranoicznym koszmarze. Wszechobecny i wszechmocny las, który żyje własnym (i nie tylko) życiem, a z drugiej strony Zarząd lasu, który próbuje ująć wszystko w karby durnych rozporządzeń. Las z żywego robi martwe, Zarząd – z martwego żywe.
W pewnym momencie myślałem, że zrozumiałem, o co chodzi w tej „jednej z najlepszych” powieści Braci Strugackich – ale nie.

Ślimak na zboczu

Poszukajcie sobie sami analizy i interpretacji.
Ja dziś zacząłem czytać Pomnik, a dowiedziałem się o nim od Pana Zbyszka, któremu dzięki niech będą za to, że mi o tej książce opowiedział.
Bywajcie.

Share This:

No Comments

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.