Jestę Megamocnełę

Megamocny Kilka dni temu obejrzałę. Kolejna bajka dla dzieci, zrobiona w komputerze. Walka dobra ze złem, dobro przegrywa, zło nie ma co robić, więc tworzy dobro, z którym może powalczyć, żeby nie było nudno, a to dobro okazuje się złem, więc zło chce przywrócić dobro do życia i w sumie samo staje się dobrem…uff…

W tym szaleństwie jest coś, co może być problemem każdego człowieka sukcesu. I nie tylko sukcesu. Nieudacznika osiągającego sukces również. Chodzi o spełnianie marzeń. Niejeden z nas/Was ma jakieś marzenie. Cel? Coś, ku czemu się dąży. Pragnie się tego czegoś najbardziej na świecie. Moment osiągnięcia celu zdaje się być ukoronowaniem życia, najpiękniejszym tego życia momentem. Osiągamy TO, i…no właśnie, co? Czy jesteś szczęśliwy, człowieku, który osiągnął swój cel? Czy Twój sukces dał Ci szczęście? Czy Twój sukces faktycznie okazał się sukcesem? A może czegoś brakuje…? Hmm…no właśnie. Może…celu?

Dobierajmy marzenia i cele ostrożnie. Tak, by osiągnięcie ich i spełnienie nie zostawiło nas z wyrwą w życiu. Albo, jeśli już szalejemy z doborem, spełniajmy marzenia powoli, by zbyt wcześnie ich nie spełnić. By nie pozbawić się tego, co w życiu najważniejsze – celu.

Share This:

No Comments

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.