Książek czytanie

książki

No to Marek wrzucił w internet.

I to kolejny jest tekst o tym, jak to dzisiejsza młodzież inna jest, dziwna, ignorancka, w porównaniu do starszych pokoleń. A ja, jeszcze młody, na tyle, żebym mógł utożsamiać się z córką tego właśnie pana, na tyle stary, żeby też zaczęło mnie to wkurwiać. A zaczynając od źródła…

…od małego (nie od kolan) uwielbiałem czytać książki. Przerwało to uwielbienie pojawienie się w domu komputera, ale gówniarz wtedy byłem, świata nie rozumiałem (nie żebym teraz rozumiał wiele więcej), więc komputer to było to – jak te filmy, co panienka zamiast książek czytania ogląda. Do książek się wróciło, jak się nieco dojrzało, jak jabłuszko się robi czerwone (nie dotyczy Granny Smith – zielone zajebiste są, ot co). Książki są świetne, książek nie musi się rozumieć tak, jak autor miał to na myśli. Nie musi się, nie znaczy, że nie można. Jak komu wygodnie. Ja się po prostu wklepuję w książkę, w akcję, w bohaterów, w świat, utożsamiam się, przeżywam. Nie muszę rozumieć, tak jak życia i świata nie rozumiem. Jak w życiu. Książki – życie – świat. Jak dostałem pracę przy książkach to byłem wniebowzięty. To znaczy nie od razu, bo na początku były takie, co to bez wykształcenia humanistycznego do nich nie podchodź. Ale jak zaczęły się fabularne, to się zaczęła moja miłość. Teraz jestem w nowej pracy. Nie chcę pracować z grami, więc zajmuję się książkami. Można się zastanowić, po co pracuję. Czy dla kasy, czy dla samorozwoju, czy dla książek. Dla książek samych w sobie, czy dla posiadania ich, dla posiadania, czy przeczytania, przeczytania-tak-po-prostu, czy wniknięcia w te światy, tak różne od prawdziwego…a może my też żyjemy w jakiejś powieści? Może ktoś nas wymyślił? Istniejemy w czyimś umyśle? Mniejsza w sumie, bo żyjemy, istniejemy i czujemy.

Więc książki. Te światy, te rzeczywistości, te historie. I ja, z miłości, albo uzależnienia, albo żądzy, te książki zbieram. Z myślą, że to dla mnie, na teraz, na za miesiąc, na emeryturę. I dla dzieci moich, i dla wnuków, i dla żony. A jeśli okaże się, że oni, jak ta dziewczynka, nie chcą, nie lubią, nudzi ich to. Moment, przecież nie mam całej kolekcji na jedno kopyto. Różne mam, od fantastyki po historię. Ale książka. Książka z definicji może być czymś nudnym, za pięć, dziesięć, dwadzieścia lat. I co wtedy, dla siebie mam to zostawić? Dla ojca, który nie rozumie potrzeb swoich dzieci, one nie potrzebują książek. Dla zgrzybiałego dziadka, starego grzyba, książki przecież to przeżytek starych czasów, pamiętają dinozaury, potop i Adama i Ewę. I co wtedy? Ja się pytam, co ja wtedy mam zrobić? Przymusić do czytania? No cóż…będę małemu dziecku czytać bajki, jak będzie starsze, i będzie samo umiało, to będę proponował, mając nadzieję, że po osiągnięciu szczątkowej samodzielności samo będzie podbierało z półki do czytania.

Oby tylko strach przed złą alternatywą nie zablokował mi ożenku i ojcostwa. Bo jeśli tak…

…to pochowajcie mnie razem z tym regałem, co stoi po mojej prawej w tej chwili stronie.

A Sagę o Wiedźminie pod głowę podłóżcie.

Share This:

8 komentarzy

  • Wrzeciona Snu Marzec 25, 2013 at 9:23 am

    To reblog czy Twoje?

    Reply
  • Wrzeciona Snu Marzec 26, 2013 at 10:13 am

    Spok. Tak myslalem. Mocne, mocne, mocne. Naprawde dobre. Szacun.

    Reply
  • caathia Maj 31, 2013 at 3:28 pm

    Przeraża mnie współczesna młodzież. Przerażają mnie wulgarni, zboczeni, nie kształcący się i nie uczący. Ci, którzy nie potrafią zdobyć głupich 30% na maturze. Rozumiem, nikomu się nie chce, ale chyba kurwa raz można przysiąść!
    Boję się tego, w jakim świecie będą żyć moje potencjalne dzieci. Z laptopem, palmtopem, tabletem, smartphonem czy innymi elektronicznymi pierdołami. Bez tradycyjnym książek, w których każdy świat może być twoim światem, bez chińczyka i głupich gier karcianych.

    Reply
    • takisobiekoles Maj 31, 2013 at 9:39 pm

      Ekhm…ja jestem wulgarny, zboczony, leję na studia, nic mi się nie chce, na laptopie pracuję, na laptopie się opierdalam w domu, chińczyk mnie nudzi…

      …ale bez książki życia sobie nie wyobrażam. Bez książki, książek, bez mojego magazynowego regału, na którym brakuje mi miejsca.

      A dzieci mieć nie chcę. Jednym z powodów jest właśnie to, że nie chcę, by żyły w takim świecie.

      Reply
      • caathia Czerwiec 1, 2013 at 12:02 am

        no dobra, ja też jestem wulgarna. i zboczona. i nic mi się nie chce. ale spójrz na to jaki ty byłeś jak miałeś lat 8, co robiłeś całymi dniami i jak się wysławiałeś. 3 lata temu odbierałam mojego brata z gimnazjum, miałam chwilę czasu to przeszłam się po gim 7. słownictwo, jakie tam usłyszałam, nie powstydziłby się porządnie wkurzony student albo pierwszy lepszy żul spod klatki.

        Reply
        • takisobiekoles Czerwiec 1, 2013 at 9:13 am

          musiałbym sam się przejść po gimnazjum, bo „za moich czasów” też było tragicznie, a ja sam byłem bardzo złym człowiekiem…

          Reply

Pozostaw odpowiedź Wrzeciona Snu Cancel Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.