Przemiły telefon od pani z ZUSu

Przed chwilą miałem telefon z ZUSu. W sprawie zaległych składek. Działalność zamknąłem prawie rok temu, zostały mi zaległe składki, o które mnie ścigali, a które, za moją prośbą i wnioskiem o rozłożenie na raty, na te właśnie raty mi rozłożyli. I byłoby spoko, gdyby nie…

…kolejne problemy finansowe, które spowodowały niepłacenie rat przez dwa kolejne miesiące. Dostałem pismo, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych wypowiada umowę ratalną. ALE. Mam możliwość odwołania się od decyzji o wypowiedzeniu umowy ratalnej, z wyjaśnieniem przyczyn niepłacenia składek i wnioskiem o utrzymanie umowy w mocy. No to… napisałem.

We wniosku napisałem, że moja sytuacja materialna jest dość słaba, że przepraszam, że zaległe raty (dwie) opłacę najszybciej jak się da, a w kolejnym miesiącu opłacę jedną zaległą (z tego miesiąca, w którym płaciłem dwie zaległe) i OSTATNIĄ ratę. Nie dostałem odpowiedzi, wszystkie składki opłacone. Pomyślałem sobie: „Zajebiście, jedno z głowy”.

Przed chwilą miałem ten telefon. Pani mówi, że wiszę im jeszcze 2 zł. DWA ZŁOTE. No dobra, zaśmiałem się, zaraz zrobię przelew. Ale ale, to jeszcze nie koniec. Bo ja złożyłem ten wniosek o utrzymanie umowy ratalnej w mocy po dacie ostatniej raty, więc to w zasadzie jest bez sensu. I te dwa złote to jakieś odsetki od tych zaległych rat. Ale po wejściu w mój profil pani ze zdziwieniem stwierdza, że nie ma tu żadnych odsetek. Nie nie wie, skąd te dwa złote. No to… w czym problem?

Ano w tym, że jednak wniosek złożyłem PRZED datą ostatniej raty, więc to ma jakieś znaczenie, nawet jeśli spłaciłem wszystko. Co więcej, ona nie wie, jak mam te dwa złote spłacić. I najlepsze, że… ona w zasadzie to musi mnie wezwać do zapłaty odsetek. I jeszcze do przedstawienia dokumentów wymaganych przy składaniu wniosku o utrzymanie umowy ratalnej w mocy. Czyli PIT i oświadczenie majątkowe i rodzinne osoby nieprowadzącej działalności gospodarczej. Po chwili dowiedziałem się, że mogę napisać pismo, wniosek o unieważnienie wniosku o utrzymanie umowy ratalnej w mocy, ale jeśli ten wniosek o unieważnienie wpłynie później, niż jej wezwanie mnie do przedstawienia wymaganych dokumentów, to… chuj.

ALE jeszcze po chwili stwierdziła, że jeśli na jej wezwanie nie przedstawię wymaganych dokumentów, to mój wniosek o utrzymanie w mocy umowy ratalnej nie zostanie rozpatrzony, czyli tak jakbym go nigdy nie złożył, czyli w zasadzie spoko, skoro zapłaciłem już wszystkie raty, ale zostaje te dwa złote do zapłaty. I mam jutro zadzwonić do pani, która zajmowała się moją sprawą, bo ona (ta, z którą rozmawiałem) zajmuje się tylko utrzymywaniem w mocy umów (WTF), i ona nie zna tej sprawy.

Zapytałem więc, czy jeśli zadzwonię jutro do pani kontystki (nauczyłem się nowego słowa…) i zapytam jak możemy rozliczyć te dwa złote, i dodatkowo zignoruję wezwanie mnie do przedstawienia dokumentów wymaganych przy składaniu wniosku o utrzymanie w mocy umowy ratalnej, to czy sprawa będzie załatwiona. Odpowiedziała, że raczej tak, ale i tak trzeba będzie odczekać jakieś trzy tygodnie (KURWA NA CO?!).

Stanęło na tym, że ona sama jutro zadzwoni do pani kontystki, potem ja mam do niej (kontystki) zadzwonić i zapytać o te dwa złote, potem mam zadzwonić do tej pani, która do mnie dziś dzwoniła, i razem ustalimy co robić, żeby było dobrze, hajs się zgadzał, nie trzeba było wysyłać pism ani nikogo wzywać, i żeby to było najbardziej korzystne dla mnie.

Pierdolona biurokracja. Prawie się sam w tym wszystkim pogubiłem, ale całe szczęście, że trafiłem na urzędnika, który nie jest żądny mojej krwi. Ani krwawicy.

Bo to przecież… tylko DWA ZŁOTE!!!!!!.

Share This:

No Comments

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.