Tag Archives : alergia

Chrzanić polską służbę zdrowia


Od pewnego czasu mam przyjemność otrzymywać zastrzyki z trawy. Zanim jednak zaczniecie wzywać na WordPressa prokuraturę, wyjaśnię: chodzi o odczulające zastrzyki z trawy. Zdziwieni? Tak, to tak można! Skoro wszyscy wiedzą, że szczepionki to zło, podzielę się moją tragiczną historią… No dobra, może nie tragiczną, ale wkurwiającą. Mianowicie, ranka pewnego kolejny już raz czekałem w ośrodku zdrowia na lekarza… Procedura…

Kolejny powód, by spuścić kota z balkonu


I wielkodusznie pomachać mu na do (nie)widzenia. Nigdy nie lubiłem kotów. Lubię kotów głaskanie, ale nie jest to jednoznaczne z sympatią do samych tych czworonogów z piekła rodem. Koty od zawsze kojarzyły mi się ze złośliwością, podłością i wszelkimi cechami, których przecież nie tolerujemy u ludzi. Dlaczego mielibyśmy… w zasadzie, dlaczego JA miałbym tolerować je u zwierzaka? Jak pies z…

Najpierw alergia, teraz objawy


Jestem alergikiem. Nabawiłem się tego gówna mniej więcej dziesięć lat temu. Ot tak, nagle, pewnego majowego poranka obudziłem się z zatkanym nosem. Przy śniadaniu sporo kichałem. Szczypały mnie oczy. Trwało to do końca lipca. Podejrzenia padły na lipę, która rosła po drugiej stronie ulicy. Tak czy ptak, zacząłem brać alertec, zyrtec, na studiach loratadynę. Share This:

Majówka, czerwcówka


Ładny dziś dzień, oj, piękny. Słoneczko świeci, wiaterek delikatnie porusza listkami za oknem. Jest ostatni dzień maja. A skoro jest właśnie TA pora roku, to powinienem zdychać. Powinienem zdychać, bo nie biorę prochów. Ale, uwaga uwaga, nie zdycham. Twardo przeciwstawiam się alergii. Żeby było śmieszniej, to alergia jakoś specjalnie mocno mnie nie atakuje. Pewnie wzięła sobie do serca moje oświadczenia,…

Nadjeziorosięwybrałę


No to pojechałem z tatą, braciakami i ich koleżką nad jezioro. Pierwej byłem w mieście u fryzjera, u Anicety na Sznurowadłach Azjaty, w sraczu na Statoilu i pod Kauflandem spotkałem się z facetami. Pojechaliśmy do Radodzierzy, co powinno się pisać raczej NAD Radodzierz. Pierwsze, co mnie uderzyło, to kurewski upał. Kolejny dzień ponad 30 stopni. Drugie, to nad samym jeziorem…