Tag Archives : informatyka

Znów niczego nie zrobiłem tak, jak chciałem


Długo mnie nie było. To znaczy byłem, ale za ścianą. Dalej pracuję w miejscu, którego nie lubię. Dalej próbuję stworzyć jakiś ciekawy program, ale przez pracę brakuje mi czasu i sił, by to jakoś ogarnąć. Dalej wysyłam masę CV do różnych firm, które szukają kogoś bardziej zaawansowanego. Ba, nikt nie chce mnie przyjąć nawet na darmowe praktyki! Pomyślcie, firma, która…

Plany na życie. Nie tylko te noworoczne


Jak myślicie, co jest na obrazku? Błąd. Nie nasrałem do kufla. Do mojego ulubionego kufelka, podarowanego mi przez MBL, ale z pomysłu Przemusia. Więc oficjalna wersja jest taka, że to od niego. Na zdjęciu widnieją pozostałości kakałka. Dlaczego? – zapytacie. A bo robiłem kakałko z zimnego mleka. Wbrew temu, co się powszechnie mówi, z zimnego mleka da się zrobić kakałko.…

Pan Pierożek udaje się na eme(f)ryturę


Kolejny raz się powtórzę. Po pierwsze dlatego, że jedną z moich licznych cech (tutaj damy gwiazdkę*) tudzież parametrów, jak zwał, tak zwał, jest właśnie powtarzanie się. Czasem dlatego, by mieć pewność, że rozmówca (tudzież czytelnik) na pewno będzie pamiętał o tym, co mu mówię (piszę). Również dlatego, że mam tendencję do zapominania o wielu rzeczach, jednocześnie zapamiętując nieistotne szczegóły, do…

Twardziel mięknie


Przed chwilą pisałem list motywacyjny. Zwykły, pieprzony list motywacyjny. Może ten i ów boi się pisać takie dziwne coś, bo jednak trzeba się wykazać pewnym obyciem z tekstem. Być oryginalnym, zachęcającym, czy coś. Ja, podobno, wedle komentarza mojej byłej już niestety przyjaciółki, pisać potrafię. Share This:

Niecodzienny gość na Politechnice Gdańskiej


W niedzielę po zajęciach moja Ukochana przyszła po mnie na uczelnię. Planowaliśmy iść razem coś zjeść, albowiem żadne z nas nie miało ochoty na pitraszenie w domu. Lenistwo słodka rzecz, i czasem dajemy mu upust. Okazało się, że ktoś jeszcze był głodny, i postanowił się stołować na kampusie Politechniki. Share This:

Stary Sopot, Stary Sopot…


Przez całe wakacje w radiu na kuchni leciały hity muzyczne. W tym ten z tytułu. Za cholerę nie wiem co konkretnie śpiewali ani jaki był tytuł utworu, ale refren brzmi właśnie jak „Stary Sopot”. Moja Luba już zapowiedziała, że mnie zabije, gdyż odtąd,za moją sprawą, ona też będzie tam słyszeć „Stary Sopot”. Cóż, siła sugestii. Share This: