Tag Archives : praca

First Update


Tych, którzy liczyli, że zacznę pisać regularnie, albo przynajmniej częściej, przepraszam. Naprawdę mi przykro. A tak naprawdę to nie. Tak to jest jak się po wyzdrowieniu człowiek rzuci w wir pracy (tej prawdziwej, która przynosi hajs i pozwala nie zamieszkać w kartonie), nie ma czasu na przyjemności. A jeszcze mniej go ma dla was. Bywa, są rzeczy ważniejsze, ważne, i…

Twórcze gnicie


Dziś krótko, bo mi się nie chce pisać, a jaram się jak… wiadomo kto i wiadomo gdzie. Znów siedzę na L4 w domu. Chyba po poprzednim choróbsku nie wydobrzałem do końca, i mnie dobiło. I jakoś nie zanosi się na powrót do pracy, bo o ile do wczoraj było lepiej, tak dziś, po zakończeniu antybiotykoterapii, jest gorzej. Ale żeby nie…

Be pod Księżycem salon pieskom złego niewolnictwa


Tak sobie pomyślałem, ale nie teraz, kiedyś, już rok prawie temu, że Sławek i Mirek to w zasadzie jedna i ta sama osoba. Nie dość, że składają się z tych samych liter – BA! – z tych samych sylab, to jeszcze oznaczają to samo. No zobaczcie: MIR-O-SŁAW SŁAW-O-MIR Sławiący pokój / Zdobywający sławę przez zaprowadzanie pokoju No i jak mamy…

Stetryczałeś, dziadu


Chyba dopada mnie starość. Lub, jak pisał Sapkowski, próchno, truchło i pierdzielina. Za czasów młodości fajny był ten, co ochlapał staruszkę jadąc na rowerze, wybił szybę w sali gimnastycznej albo ukradł coś z marketu i nie został złapany. Kto „skroił” przypadkowego, młodszego jeszcze szczyla z kilku złotych, kto „ściągnął z bara” jakiegoś przechodnia. A teraz…? A teraz mnie to nie…

Twardziel mięknie


Przed chwilą pisałem list motywacyjny. Zwykły, pieprzony list motywacyjny. Może ten i ów boi się pisać takie dziwne coś, bo jednak trzeba się wykazać pewnym obyciem z tekstem. Być oryginalnym, zachęcającym, czy coś. Ja, podobno, wedle komentarza mojej byłej już niestety przyjaciółki, pisać potrafię. Share This:

Stary Sopot, Stary Sopot…


Przez całe wakacje w radiu na kuchni leciały hity muzyczne. W tym ten z tytułu. Za cholerę nie wiem co konkretnie śpiewali ani jaki był tytuł utworu, ale refren brzmi właśnie jak „Stary Sopot”. Moja Luba już zapowiedziała, że mnie zabije, gdyż odtąd,za moją sprawą, ona też będzie tam słyszeć „Stary Sopot”. Cóż, siła sugestii. Share This:

Kartonlandia, czyli co znalazł tłuścioch


Przed chwilą miałem telefon w sprawie pracy. Jutro rozmowa kwalifikacyjna, pierwsza w moim życiu. Zawsze jakoś udawało mi się dostać robotę po znajomości albo na szybkości (patrz: magazyn przez agencję). Tym razem będzie inaczej. Trochę się nawet stresuję, ale co tam. Najwyżej nie dostanę pracy 😀 Share This:

Praca, siła i wyładowania elektryczne


Prowadzę firmę. Jeszcze. Jakiś czas temu, ze względów jak najbardziej finansowych, stwierdziłem że warto by poszukać sobie roboty. Firma nie zajmowała mi wiele czasu, więc pół etatu byłoby całkiem niezłym pomysłem. W międzyczasie doszedłem do wniosku, że wynajem lokalu plus ZUS plus utrzymanie się przewyższa możliwości mojej działalności, za czym poszła decyzja o zamknięciu i szukaniu etatu. Share This:

Wiosenne porządki


Wziąłem się właśnie do porządkowania prywatnego maila. Licznik na gmailu pokazał mi zajęte 30% z 15GB, postanowiłem więc, chociaż w zasadzie nie było to ultrakonieczne, posprzątać. Share This:

W tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim doświadczeniem


Trafiłem dziś na facebooku na artykuł o pracodawcy, rekruterze, rekrutancie, i mózgowym niedorozwoju. TUTAJ LINK. Wraz z przybywaniem linijek opatrzonych wyimaginowanym znacznikiem >>PRZECZYTANA<< rosła we mnie pewność, że każdy kolejny rocznik jest coraz bardziej spierdolony. Odkryłem to już wtedy, gdy byłem w gimbazie, czyli ponad 10 lat temu. Share This: