Tag Archives : skorupa

Jutro 2 lutego. Cieszmy się i radujmy.


Tylko się nie posrajmy. Jak tu pozytywnie myśleć, kiedy gówno wiruje wokół mnie? Póki co, jeszcze się za bardzo tym wszystkim nie przejmuję. Na życzenie pewnego Ślimaka odbudowałem swoją skorupkę – nie potrafię powiedzieć, czy zmiana wyszła mi na dobre. Na pewno bardziej się ograniczyłem, odciąłem. Z okazji jutrzejszego „święta” zmieniłem nazwę kategorii na „Moja marna egzystencja”. Tak w sumie…

Z pamiętnika życiowego idioty


I znów pozwoliłem, by stało się coś, co mnie teraz gniecie. Chociaż doskonale wiedziałem czym to grozi, i jak jest to bezsensowne i bezcelowe… Cytując Pana Michała, niezapomnianego katechetę i przyjaciela, podczas rzucania wypestkowanymi wiśniami z półpłynny sernik: „Chyba mnie popierdoliło, żeby męczyć się 3 godziny dla pięciu minut jebanej przyjemności.” U mnie w odwrotnej kolejności. I na trzech godzinach…