Tag Archives : Unity

Nie śpię bo niszczę sześciany


Tak naprawdę to nie, ale nie miałem pomysłu na tytuł. Przed chwilą zaś pochwaliłem się w internecie swoją gówno-nie-grą, więc stwierdziłem, że czemu nie, czemu w tytule nie nawiązać do tego. Po co mi SEO i inne takie pierdoły, i tak 99% wejść na tego bloga jest na pieprzony wpis o pieprzonych tortellini z biedronki XD Minęło prawie siedem miesięcy…

Coś nowego


Mam wieści dla tych, którzy mieli nadzieję, że umarłem. Otóż nie. Żyję, i mam się dobrze. Choć daleki jestem od stwierdzenia, że mam się lepiej niż kiedykolwiek, ale jest dobrze, i mam nadzieję na więcej. I lepiej. Przed chwilą włączyłem moją drugą stronę, do której od teraz prowadzić będzie link znajdujący się w zakładce „Giercownik” (to to tam na górze…

First Update


Tych, którzy liczyli, że zacznę pisać regularnie, albo przynajmniej częściej, przepraszam. Naprawdę mi przykro. A tak naprawdę to nie. Tak to jest jak się po wyzdrowieniu człowiek rzuci w wir pracy (tej prawdziwej, która przynosi hajs i pozwala nie zamieszkać w kartonie), nie ma czasu na przyjemności. A jeszcze mniej go ma dla was. Bywa, są rzeczy ważniejsze, ważne, i…

Twórcze gnicie


Dziś krótko, bo mi się nie chce pisać, a jaram się jak… wiadomo kto i wiadomo gdzie. Znów siedzę na L4 w domu. Chyba po poprzednim choróbsku nie wydobrzałem do końca, i mnie dobiło. I jakoś nie zanosi się na powrót do pracy, bo o ile do wczoraj było lepiej, tak dziś, po zakończeniu antybiotykoterapii, jest gorzej. Ale żeby nie…

Tak mocno robię nic


Zastanawiam się od kilku minut, czy to jeszcze prokrastynacja, czy też może upośledzenie (niedojebanie?) mózgowe. Mam wolny piątek. Nie muszę nigdzie iść. Mam czas. Mogę się pouczyć, pograć, pooglądać coś, poczytać. No, cokolwiek I zgadnijcie co. Nie robię, kurna, nic Mógłbym przeczytać kolejny rozdział książki. Mógłbym obejrzeć kolejny odcinek czegoś. Albo cokolwiek innego. Mógłbym pograć w grę. Niekoniecznie Tomb Raider.…

Plany na życie. Nie tylko te noworoczne


Jak myślicie, co jest na obrazku? Błąd. Nie nasrałem do kufla. Do mojego ulubionego kufelka, podarowanego mi przez MBL, ale z pomysłu Przemusia. Więc oficjalna wersja jest taka, że to od niego. Na zdjęciu widnieją pozostałości kakałka. Dlaczego? – zapytacie. A bo robiłem kakałko z zimnego mleka. Wbrew temu, co się powszechnie mówi, z zimnego mleka da się zrobić kakałko.…