Tag Archives : wódka

Jeszcze seteczka, i do łóżeczka


Seks z wieloma partnerami jest trochę jak nałogowe picie alkoholu. Pierwszy raz niekoniecznie musi być przyjemny, ale próbujesz z ciekawości. I potem próbujesz jeszcze i jeszcze. Wszyscy to robią, większości smakuje, może mi w końcu też. Próbujesz różnych smaków, różnych gatunków i stylów. ROZSMAKOWUJESZ SIĘ. W sumie, robisz to dla przyjemności. I jest spoko. Naprawdę, nikt nie powinien się przypierdalać,…

Zającówka


No i się podziało. Bamber nie dopisał. Czy to powinno nas dziwić? Zwłaszcza, że miał mi oddać książkę – przypadek? Nie sądzę! Bobas z Lubą woleli zostać sami. Tak więc z Arkadiuszem dotrzymaliśmy Zajączkowi towarzystwa w jego urodziny. A nam wszystkim towarzystwa dotrzymała Marzenka. Share This:

Rapapara


Rapapara Przed chwilą wróciłem z piciowania z matematykami. Oczywiście nie obyło się bez dziwnych rozmów (dziękuję, Asiu), oraz dziwnych piosenek (otóż Woźniak, jakżeby). Między innymi wypłynęło „Rapapara”, z „tym chujowym fragmentem po 2:30”. Ja na to, no a jak, że ten fragment właśnie najbliższy jest memu sercu. I rozumowi. I wszelkiemu innemu czemuś mojemu. Wbrew pozorom (rapapara rapapara – miała…

De best porównanie in der Welt


Życie jest jak wódka. Jeśli odpowiednio dozujemy wódkę, jesteśmy szczęśliwi. Dużo się śmiejemy, stajemy się mądrzejsi, bardziej otwarci na innych ludzi, potrafimy prowadzić długie rozmowy o filozofii i socjologii. Jeśli używamy jej za bardzo, objawia się to czkawką. Albo rzyganiem. I potwornym bólem. Czasem głowy, czasem dupy, a czasem portfela. No i… zbyt szybko się kończy. Różnica jest taka, że…

VII.


Początkowa euforia szybko opadła. Poza mormorando Anita nie była w stanie nic wycisnąć ze swojego gardła. Nic, to znaczy nic, co przypominałoby słowo, lub choćby sylabę. Niemniej, osiągnęli pewien sukces, i nie zamierzali się zniechęcać, jednak nie poświęcali na ćwiczenia tyle czasu, co przed pamiętnym wieczorem przy armacie. Stwierdzili, że o tej porze roku nie warto zamykać się w czterech…

Kolejna gruba impreza, o której nie wiem…


Byłem wczoraj na urodzinach mojego ukochanego przyjaciela-filantropa-Tomasza-Wa (tego, który usiłuje mnie wyswatać lol). Oczywiście był alkohol, dużo alkoholu. Pamiętam, że wydałem dużo pieniążka na pół, krówkę i picie. Pamiętam, że piłem dużo. Pamiętam, jak wracałem i z kim wracałem. Pamiętam również, jak z przystanku na końcu świata szedłem do domu. Pamiętam, jak w sraczu kończyłem czytać „Corpus delicti” (swoją drogą…

Weekend, na który czekałem długo


Środa – powrót. MBL (Moja Była Luba) chciała wracać ze mną. Przełożyłem wyjazd o kilka godzin. Poinformowała mnie, że nie zdąży, a ostatni pks odjeżdżał wieczorem, powrót do domu o 22. Nie wchodziło to w grę. Jechałem 15.10. MBL zrobiła awanturę (oczywiście taką zawoalowaną, jak to ona, żebym poczuł się jak gówno, a żeby ona sama nie krzyczała za głośno),…