Tag Archives : zdrada

Nie równaj do garbatych


Ostatnio znów dałem się wciągnąć w polityczną dyskusję. Ale tym razem poczułem się, jakby mi ktoś przywalił w ryj tym Ewidentnie została na mnie zastawiona pułapka… Zaczęło się od tego: Oczywiście nie mogłem się powstrzymać od skomentowania. Napisałem: „Najbardziej zburaczały naród kontynentu ma ustanawiać jakieś fundamenty? XD” I zostałem zwyzywany od popleczników Platformy Obywatelskiej. Kazano mi „wziąć kredyt i wyjechać”,…

Miłość, związek, szczęście. Relacje. Między nimi też.


Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości. Paulo Coelho – Alchemik Książkę tę dostałem od Krzysztofa, niegdyś mojego najlepszego, najbliższego przyjaciela, a teraz… no cóż. Dodał dedykację, w której wyrażało się życzenie, bym dzięki tej książce odnalazł siebie. Tak to przynajmniej zapamiętałem. Czy odnalazłem siebie? Nie. Czy książka mi się podobała? Była nudna jak jasny chuj. Co…

Balanga tetryków


Tak serio to nie znam dokładnej definicji słowa „tetryk”. Wiem jedynie, że oznacza ono starego pryka (nie mylić ze starczą wersją Owidiusza Pryka) A teraz ciekawostka – według sjp.pl tetryk to: człowiek zgryźliwy, zgorzkniały, zrzędliwy; zrzęda, mantyka. Nic więc ze starością wspólnego nie ma… Ale ja nie o tym. A o staruchach właśnie: Share This:

Przeczytaj i przemyśl


Chciałem dopisać do tego coś mądrego… ale nie ma takiej potrzeby. Trzeba tylko pamiętać, że oprócz tego, że sami sobie niszczymy życie, możemy je też zniszczyć tej drugiej osobie. Bo to, że facet wyglądał na szczęśliwego ze swoją żoną, nie oznacza, że tak było w istocie… Share This:

Nie zmieniaj się…


Trafiłem na to przeglądając demotywatory. Chwila zastanowienia, i…no tak. Pasuje do mnie… Siedzę teraz i zachodzę w głowę jak mogłem być tak głupi… moje myślenie tak odmienne od obecnego. Jednak jak człowiek jest zakochany to robi same głupoty… Tylko po co? Share This:

Weekend, na który czekałem długo


Środa – powrót. MBL (Moja Była Luba) chciała wracać ze mną. Przełożyłem wyjazd o kilka godzin. Poinformowała mnie, że nie zdąży, a ostatni pks odjeżdżał wieczorem, powrót do domu o 22. Nie wchodziło to w grę. Jechałem 15.10. MBL zrobiła awanturę (oczywiście taką zawoalowaną, jak to ona, żebym poczuł się jak gówno, a żeby ona sama nie krzyczała za głośno),…