First Update


Tych, którzy liczyli, że zacznę pisać regularnie, albo przynajmniej częściej, przepraszam. Naprawdę mi przykro. A tak naprawdę to nie. Tak to jest jak się po wyzdrowieniu człowiek rzuci w wir pracy (tej prawdziwej, która przynosi hajs i pozwala nie zamieszkać w kartonie), nie ma czasu na przyjemności. A jeszcze mniej go ma dla was. Bywa, są rzeczy ważniejsze, ważne, i…

Twórcze gnicie


Dziś krótko, bo mi się nie chce pisać, a jaram się jak… wiadomo kto i wiadomo gdzie. Znów siedzę na L4 w domu. Chyba po poprzednim choróbsku nie wydobrzałem do końca, i mnie dobiło. I jakoś nie zanosi się na powrót do pracy, bo o ile do wczoraj było lepiej, tak dziś, po zakończeniu antybiotykoterapii, jest gorzej. Ale żeby nie…

LGBT to chora sprawa, a ja mam szczęście, że jestem heteroseksualnym mężczyzną


Zacznę od końca, a potem wrócę do początku. Przeczytałem wpis na blogu prowadzonym przez dwie kochające się kobiety. Nie spadnijcie z krzeseł, niewierni – żona i żona, małżeństwo, i to legalne. TO TEN WPIS. Zacząłem pisać komentarz, ale rozrósł się do tak sporych rozmiarów, że postanowiłem to wrzucić u siebie. Wracając do tytułu – LGBT to chora sprawa. Bo tylko…

Pograłem sobie


Jakiś czas temu wylądowałem na EL Quatro (dla niekumatych – L4). Zachorzałem, rzadko mi się to zdarza, ale kilka rzeczy zbiegło się w czasie: jakiś robal mnie upierdolił, jedna z moich czterech ukochanych ósemek zaczęła się ostro wyrzynać, co spowodowało odrętwienie mordy, przewiało mnie, i nieszczęście gotowe. Co to się nie naśmiałem, Ukochana się naśmiała, a potem pani doktor mnie……

Dziadek zły humor miał


W nowej pracy na ogół jest spokojnie, ale bywa też wesoło. Jedna z ostatnich rozmów z pewnym starszym gościem przebiegała w miarę spokojnie, poza tym, że najpierw nie mogłem się do niego dodzwonić, bo był u lekarza (odbierała żona). Gdy jednak od lekarza wrócił, i udało mi się z nim skontaktować, już na samym wstępie mnie zjebał. Bo miałem zadzwonić…

Patrzcie, jak regularnie piszę


Miałem wczoraj przygodę. Ale taką przygodę miałem, że nikt takiej nie miał przygody, jaką ja przygodę miałem wczoraj. No dobra, ja nie mam przygód. Wczoraj, w sobotę, postanowiłem pojechać sobie do pracy. Na nadgodzinki. A co, jak proszą, to za dodatkowy hajs pojadę. W drodze do pracy na pewnym odcinku (okolice Emaus w Gdańsku, może ktoś kojarzy ten pierdolnik) w…

Nowy ja, nowe coś tam…


Tym z Was, którzy się za mną stęsknili: cierpliwości, niedługo wrócę.Tym z Was, którzy myśleli, że umarłem: nie, nie umarłem.Tym, którzy mieli nadzieję, że już nie wrócę: Cha Wam w De. Co mnie zdziwiło, gdy po kilku miesiącach odpaliłem panel administratora mojego blogaska to to, że codziennie ktoś tu wchodził. Codziennie, mimo braku nowego, jak to się teraz mówi, KONTENTU,…

Coraz bliżej karpik, coraz bliżej karpik…


HIPOKRYZJA Ja tam nie cierpię świąt. Ale to dobra okazja, żeby odwiedzić rodziców. Posiedzieć, porozmawiać, dobrze zjeść (przy innych okazjach karp jakoś nie smakuje). Cała rodzina wie, że jestem niewierzący antykler, a ja tego nie ukrywam. Ale to łamanie się opłatkiem to jakaś jednak tradycja jest, i mimo że jej nie lubię, to nie chcąc psuć wierzącej części rodziny przeżywania…

Mord na kocie


Byłem u rodziców na weekend. Pomyślałem sobie, że wrócę sobie na spokojnie do Gdańska w poniedziałek rano. Szybkie zakupy, by uzupełnić lodówkę, potem prościutko do domu. I do komputera. Mając porady od Peterlina, miałem również nadzieję na jak najszybszy powrót do mojego projektu (bo ja grę teraz piszę, takiego SUDa). ALE NIE Już w niedzielę wieczorem okazało się, że nici…

Rozwijam ci ja się, czy-li uwsteczniam?


Mówi się, i ja w wielu przypadkach się z tym stwierdzeniem zgadzam, że do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć. Co za dzieciaka nie smakuje, w życiu dorosłym smakować już może. Jak na przykład piwo. Chociaż ono może nie jest tu dobrym przykładem, bo w okresie mojego dzieciństwa koledzy pijali najtańsze szczochy (wiadomo, żeby za marne kieszonkowe uchlać jak najwięcej). Natomiast będąc…