Nie śpię bo niszczę sześciany


Tak naprawdę to nie, ale nie miałem pomysłu na tytuł. Przed chwilą zaś pochwaliłem się w internecie swoją gówno-nie-grą, więc stwierdziłem, że czemu nie, czemu w tytule nie nawiązać do tego. Po co mi SEO i inne takie pierdoły, i tak 99% wejść na tego bloga jest na pieprzony wpis o pieprzonych tortellini z biedronki XD Minęło prawie siedem miesięcy…

Nosił wilk, aż go poniosło


– Słyszałem, że go dorwali? – Dorwali. – I pewnie jak zwykle wypuścili, i jeszcze przeprosili? – Nie tym razem. – No proszę, coś nowego. Może w końcu będzie w tym mieście normalnie. – Widzisz… tym razem nie dostali go w ciemnym zaułku. Ten potwór tak się rozzuchwalił, że napadł małą dziewczynkę w biały dzień, na ulicy. Nie było tam…

Morderczy paw


Przed chwilą, widząc starszego, otyłego, trzęsącego się ze strachu człowieka, unoszącego się w przestworza w koszu balonu pędzonego siłą rozgrzanego powietrza, naszło mnie pytanie. Czy gdyby ten człowiek, na wysokości kilkudziesięciu/kilkuset metrów, może kilometra, wyrzygał się za kosz, to czy jego wymioty, jeśli byłyby odpowiednio gęste, spadając komuś na głowę, mogłyby tego kogoś zabić? Z jednej strony, podczas zacinającego z…

Coś nowego


Mam wieści dla tych, którzy mieli nadzieję, że umarłem. Otóż nie. Żyję, i mam się dobrze. Choć daleki jestem od stwierdzenia, że mam się lepiej niż kiedykolwiek, ale jest dobrze, i mam nadzieję na więcej. I lepiej. Przed chwilą włączyłem moją drugą stronę, do której od teraz prowadzić będzie link znajdujący się w zakładce „Giercownik” (to to tam na górze…

Wiatr na twarzy, słońce we włosach


Dziś, pierwszy raz od niepamiętnych (nie wiem dlaczego, ale w pierwszym odruchu moje palce wystukały „niepamiętniczych”) czasów, wyszedłem z domu bez maseczki na mej zakazanej facjacie. Świat mógł zobaczyć mą twarz w całości, nacieszyć się nią, a nacieszywszy wrócić do swych codziennych zajęć. To znaczy mógł, ale z pewnych względów tego nie zrobił. Czułem wiatr w moich zbyt długich już…

Acherontia atropos


Kropla czerwonej, gęstej cieczy powoli toczyła się po ostrzu błyszczącego w świetle latarni noża. W końcu, po chwilowym wahaniu, spadła do źródła, tam, skąd pochodziła. Rozszarpany błękitny materiał powoli, lecz metodycznie barwił się na szkarłat, gdy wtem na czerep leżącego spadł but, a po chwili jeszcze i jeszcze raz, upodabniając cel do nieprzyzwoicie rozlanego gulaszu. Napastnik, dysząc ciężko, wyprostował się…

Symulacja


Zacząłem oglądać film SciFuna (tak, to ten co ostatnio zmartwychwstał z komorą próżniową) o Hipotezie Symulacji. Zacząłem, bo przerwałem, coby popełnić ten króciuteńki wpisik. Otóż jednym z przytoczonych argumentów, dla których NIE żyjemy w symulacji jest brak błędów. Czyli że Płotka nie pojawia się nagle na dachu, z jakichś przyczyn przechodząc obok krzesła nie blokujemy się, czy wreszcie możemy zrobić…

Brak alternatywy


Jakiś czas temu zauważyłem, że nie ma podmiotu w polskiej polityce, który byłby w 100% zgodny w swoich poglądach z moimi. W sumie to nic odkrywczego, ale chyba każdy wie, że najlepiej wiedza wchodzi do głowy, gdy jest wynikiem własnych obserwacji. Jak ktoś jest za wolnością gospodarczą, obniżeniem podatków i generalnie ekonomicznie mógłbym go przytulić – to chce oddawać kraj…

Dla mnie możesz go trzymać nawet w…


Zacznę tak, jakby mnie ktoś jeszcze czytał: Do napisania tego postu skłoniło mnie… Gówno. Tak naprawdę moja Ukochana poszła gdzieś w cholerę, i nie wiadomo kiedy wróci, a ja po robocie jestem zrypany i nie mam siły na pisanie gry. To popiszę tutaj. Gwoli wyjaśnienia – nie myślcie sobie, że znów robię za fizola i dlatego jestem zmęczony. Dalej mam…